I mam też zdjęcia! Dwa. Tylko dwa. Za to wydaje mi się, że urocze.
Oj z jaką wielką chęcią zmieniłabym adres tego bloga, naprawdę. Nawet wiem na jaki. Jedyne czego mi szkoda, to obserwatorów i (fakt faktem) dwóch lat spędzonych tutaj.
Swoją drogą liczba obserwatorów stale mi spada, ale nie ma się czemu dziwić.
Uwielbiam pisać i nie chcę zostawiać ani zawieszać bloga, ale powoli zaczynam zdawać sobie sprawę, że chyba będę do tego zmuszona. Mimo że nie publikuję na blogu - pisania nie zostawiłam. Nadal piszę. Niestety, są to albo teksty do szuflady, albo posty, których po prostu nie publikuję.
Ciężko jest znaleźć czas na cokolwiek. Naprawdę, czasami nie jestem w stanie. W internacie nie mam laptopa ani dostępu do internetu, w domu spędzam tylko weekendy, a i one zawalone są nauką oraz czasem przeznaczonym na robienie prac. Obiecuję, że jakoś za 4 lata się poprawię! Chyba.
Robię to wszystko tylko po to, żebym za kilka lat mogła usiąść na dupie i żyć w swoim tempie, zajmując się tym co lubię. Głupie, nie?
Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze jest i czy ktoś to w ogóle przeczyta. Sama aktualnie nie mam ani chwili na przeglądanie lalkowych blogów (ba, na przeglądanie jakichkolwiek blogów). Wstaje o 7, jestem w szkole do 17, a potem nauka, prace i brak dostępu do internetu. Cudownie, naprawdę.
Chyba nie lubię takiego tempa życia, przyzwyczajona do swojej spokojnej (jeszcze niedawno) codzienności.
A gdy chcę robić zdjęcia, to albo pogoda nie taka, albo lalek nie mam pod ręką, albo aparat rozładowany. Coś nie mogę się zebrać. Nie zmienia to jednak faktu, że blog nadal jest ważną częścią mojego życia, niezależnie jak często coś publikuję. Cały czas staram się coś napisać, ale za każdym razem coś idzie nie tak, jak powinno.
ALE ZARAZ ŚWIĘTA! Jestem z tego powodu niesamowicie szczęśliwa. Trochę odpoczynku, wreszcie.
Czaję się żeby kupić Gwen własny wig. Rudy. Już od roku tak się przymierzam, ale jakoś nigdy nie ma okazji. Tak więc Gwen ma ma na sobie wig Tessy.
I wiecie co? Mam ochotę na lalkę. Tym razem nie na pullipa czy dala. A już myślałam, że mi przeszło.
I jeszcze na koniec: Życzę wszystkim udanych Świąt!


Fajnie że będziesz mieć nową lalkę, mnie też ostatnio naszło i sobie kupiłam kogoś większego.
OdpowiedzUsuńOj, ale to czy będę miała, to jest kwestia sporna. Raczej chcę mieć. Poza tym muszę sprzedać najpierw Tessę.
UsuńNic na siłę. Ważne, że lalkujesz ;-)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystkie Twoje posty, tak, *wszystkie*. Zwykle mi się to nie zdarza. Co to oznacza? Może to, że Twoje pisanie jest naprawdę dobre i do mnie trafia.. może to, że czuję, że jesteś "swój człowiek", myślisz podobnie i wyrażasz się podobnie... może to, że Tessa w Twoim wykonaniu (zdjęcia, ciuszki, charakterek) jest wredotą do kochania. Najpewniej wszystko.
OdpowiedzUsuńBędzie szkoda, jeśli przestaniesz blogować. Napisz coś czasem.
Jeju takie komentarze są czymś co niesamowicie potrafi mnie podbudować. Myślę, że właśnie dla takich opinii w ogóle działam blogowo. Dziękuję mocno z taką opinię. Kontynuowanie działalności blogowej to jedno z moich postanowień noworocznych, więc jak na tę chwilę - nie zamierzam przestawać.
UsuńDziękuję raz jeszcze ;)
a kto powiedział, że postrzelonia łania
OdpowiedzUsuńma tylko ukazywać zza krzaczorów lalki?
może przybliżać wszak zawiłe drogi Twych
myśli - w krótszych i dłuższych formach
prozy...